Nauczyciel chińskiego

Polak uczący w Chinach angielskiego – owszem, dlaczego nie. Ale Polak uczący w Chinach… chińskiego? To już trochę mniej spotykana sytuacja.

Właśnie mi się ta sytuacja zdarza. Nie, nie uczę chińskiego Chińczyków (uf! to by dopiero było). Uczę pewnego Hindusa.

W każdym razie – ciekawe doświadczenie.

3 myśli nt. „Nauczyciel chińskiego

  1. baixiaotai

    Ja pokazuję Chińczykom ich własną ceremonię herbacianą, więc już mnie nic nie zaskoczy. A mandaryńskiego uczę męża, który włada głównie dialektem lokalnym… Więc wiesz, wszystko przed Tobą 🙂

    Odpowiedz
  2. rokwchinach Autor wpisu

    O herbacie wiedziałem, ale o nauczaniu mandaryńskiego własnego małżonka – nie! Świat jest piękny, bo taki zaskakujący…. 😀 Pozdrawiam!! I może do zobaczenia kiedyś w jaskiniach?

    Odpowiedz
  3. Krystyna Lehner

    Nie martwcie sie kolezanki i koledzy , ja jestem Polka i ucze niemieckiego Ukraine.Oporna i bardzo pewna siebie istota – ale sie nie poddaje.Zycze powodzenia i pozdrawiam z Dolnej Austrii.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *