Archiwa kategorii: niechinszczyzna

Poszerzanie wrodzonych (?) umiejętności

Byłem kiedyś w Xiamenie świadkiem poszerzenia wrodzonych umiejętności psa – jego właściciel wyuczył go chodzenia na tylnych łapach; trzymał psa za jedną „rękę”, przechadzali się jak para lub tato z dzieckiem – „za rączkę”. Zafrapowany, doczytałem to i owo na temat takich eksperymentów i… zdecydowałem, że mojej psicy takiej sztuczki uczyć nie będę: w jej wyniku nie tylko umiejętności psa wzrastają, ale i ryzyko trwałych zmian zwyrodnieniowych w stawach biodrowych. Zbyt odważnie, zbyt daleko, zbyt niepotrzebnie.

Są jednak inne obszary, w których niecodzienne rozszerzanie umiejętności – o ile mi wiadomo – nie skazuje nas na kalectwo. Czytaj dalej

Władimir Tarasow, „Technologia życia. Książka dla bohaterów”

Władimir Tarasow (Владимир Тарасов) – założyciel i dyrektor naukowy Tallińskiej Szkoły Menadżerów, autor książek, z których jedną chciałbym Wam dziś zaprezentować.

To „Technologia życia. Książka dla bohaterów” (Владимир Тарасов, „Технология жизни: Книга для героев”).

Jak pisze w przedsłowiu sam Autor, książka w żaden sposób nie pretenduje do „naukowości”, nie zawiera przypisów, nie jest opatrzona bibliografią… Jest za to napisana bardzo przystępnym językiem, a co jeszcze ważniejsze – to książka pełna praktycznej życiowej mądrości. I właśnie dla tej mądrości gorąco Wam ją polecam!

Audiobook oparty na książce jest dostępny za darmo na stronie Tallińskiej Szkoły Menadżerów:

Владимир Тарасов, «Технология жизни: Книга для героев»

O ile wiem, nie ma polskiego tłumaczenia, dlatego fragment – w tłumaczeniu własnym – przedstawiam poniżej.

Jeśli Was wciągnie, tak jak mnie lektura tej książki wciągnęła miesiąc temu, a przy tym nie władacie rosyjskim, może zechcecie skorzystać z rad starego i pomarszczonego nauczyciela i studenta języków obcych, i obcując z oryginałem, nauczyć się języka naszych sąsiadów? Po rady odsyłam tutaj: Jak się nauczyć języka obcego?, a tymczasem zapraszam do skosztowania małego kąska „Technologii życia” w tłumaczeniu na polski: Czytaj dalej

Jak się nauczyć języka obcego?

Płynnie mówię – prócz polskiego, rzecz jasna – po angielsku (z lekkim akcentem), rosyjsku (z akcentem przypominającym jednemu z moich rosyjskich znajomych surżyk, czyli jedną z odmian rosyjskiego używanego na Ukrainie (??)) i po mandaryńsku (tak, że rozmawiając przez telefon z obcą osobą jestem brany za Chińczyka).

Jak się uczyłem tych trzech języków obcych?

Angielski – od przedszkola. Więcej czytania niż słuchania przez pierwszych kilkanaście lat obcowania z językiem. Mój akcent znacznie się poprawił, gdy zacząłem używać angielskiego jako medium komunikacyjnego, gdy przestał być on „przedmiotem” do nauczenia się. Innymi słowy – gdy zacząłem go używać, a nie „uczyć się”.

Rosyjski – od 5-ej klasy szkoły podstawowej do końca liceum. Więcej czytania niż słuchania w trakcie nauki. Potem była wieloletnia przerwa. Nie wyniosłem z tej szkolnej nauki zbyt wiele. Przełom nastąpił, gdy w 2005 roku – mieszkając i pracując w Wielkiej Brytanii zresztą – postanowiłem go sobie odświeżyć i znalazłem wieloodcinkowy serial „Кадетство”.

Chłopaki i dziewczyny z serialu „Кадетство” to moi prawdziwi nauczyciele rosyjskiego. Dziękuję Wam, choć i tak się o tym nie dowiecie! 😀 Czytaj dalej

Rozszerzam formułę bloga

Od dawna niczego tu na blogu nie pisałem, i wcale nie dlatego, że wyjechałem z Chin (nie wyjechałem), albo że nic ciekawego się nie dzieje (dzieje się całkiem sporo).

Formuła bloga – założonego kiedyś w celu dzielenia się wrażeniami z „egzotycznych” Chin – dawno przestała wystarczać.

Kiedy jest się gdzieś krótko – rok, na przykład – wszystko jest nowe i o wszystkim chce się napisać. Potem percepcja się zmienia. Albo przez kolejnych dziesięć lat pisze się o tym, jak jeść pałeczkami i nie dawać prezentów w ilości 4 – bo to pechowa liczba w Chinach – (czyli o powierzchownościach, ciekawostkach), albo człowiek wnika w jakieś tematy głębiej, dużo głębiej, i koncentruje się na pracy mniej więcej naukowej / analitycznej, albo też – milknie na amen.

Dlatego – mimo tytułu bloga – będę częściej wychodzić poza temat Chin.

Owszem, mieszkam i pracuję w Chinach, ale żyję przecież nie tylko Chinami.
Jest już na blogu podstrona „Niechińszczyzna”, na razie chudziutka. Myślę, że będzie stopniowo „tyć”…